AAC. Jak to się robi?

Wydaje mi się, że dal wielu z nas komunikacja alternatywna i wspomagająca wydaje się być czarną magią. Zwłaszcza na początku, pojawia się dużo pytań, jak zacząć, skąd wziąć symbole, ile tych symboli, jakie, kiedy zacząć wprowadzać AAC, dlaczego coś nie zadziałało, jak mam budować komunikaty? Pytań można mnożyć. Dzisiaj kilka moich przemyśleń odnośnie tego, na co zwrócić uwagę w pracy z osobą niemówiącą.

Na początek warto sobie uświadomić, kiedy w ogóle dziecko zaczyna się komunikować? Czy komunikacją mogę nazwać dopiero pierwsze wypowiedziane słowa? No właśnie, nie. Niejednokrotnie wspominałam o tym, że już niemowlęta potrafią się komunikować z dorosłymi. Ich kanałem jest płacz, uśmiech, okrzyki, piski i inne czasem trudne do nazwania odgłosy 😀 Na początku nieintencjonalne, ale z czasem wraz z rozwojem maluszka komunikaty te pojawiają się intencjonalnie. Jeśli dorośli: mama, tata, najbliżsi odpowiednio reagują na wysyłane przez maluszka sygnały, uczy się ono, że płacz, wokalizacje są odbierane przez dorosłych i dzięki nim może coś osiągnąć, np. zmianę pieluszki. Dzieje się to wszystko na początku w sposób instynktowny, ale żeby mogło się w ogóle dziać konieczne jest wejście w kontakt i nawiązanie interakcji. Bez chęci ze strony dorosłych do odbierania sygnałów dziecka, nie będzie mowy o prawidłowym rozwoju komunikacyjnym i językowym, który zaczyna się na tak wczesnym etapie.

Jeśli maluszek nie wykazuje zainteresowania osoba dorosłą, nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, nie chce barć udziału w interakcji, nie uśmiecha się, nie wokalizuje powinien to być sygnał, że dzieje się coś niepokojącego. Jeżeli dziecko znajduje się w grupie ryzyka poważnych zaburzeń, wówczas interwencja AAC powinna być wprowadzona od najwcześniejszego okresu. Ma to być przygotowanie do komunikacji językowej w przyszłości. Zatem zanim rozpoczniemy nasza walkę o mowę, koniecznym jest usprawnianie zaburzonych funkcji z okresu przedjęzykowego: wchodzenia i bycie w interakcji, naśladowania, budowania wspólnego pola uwagi, naprzemienności, wskazywania. I można powiedzieć, że to jest pierwszy etap AAC. Bez symboli, tablic, itp. Poprzez zabawę uczymy dziecko, jak być w interakcji, jak wywoływać swoim działaniem reakcję u partnera komunikacyjnego, itd. Poprzez wnikliwą obserwację staramy się dostrzec najbardziej subtelne sygnały komunikacyjne, które zależą, np. od możliwości ruchowych dziecka. Wychwycenie choćby małego ruchu ręką, ustami, okiem, nogą, czy jakąkolwiek częścią ciała u dzieci z dużymi problemami ruchowymi może być przełomowe we wprowadzaniu dalszych strategii AAC. Obserwacja to jeden z najważniejszych elementów diagnozy, która jest niezbędna przed podjęciem jakichkolwiek działań z naszym podopiecznym. (Temat diagnozy jest bardzo obszerny, więc to chyba na kolejny wpis)

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę (już nie pierwszy raz na blogu) na to, że komunikowanie się zakłada interakcje dwóch osób, jest więc aktem społecznym. To nie tylko mowa, ale też gesty, ruchy ciała, wokalizacje, o czym wspomniałam już wyżej. I każde dziecko (także z problemami w porozumiewaniu się werbalnym) może się porozumiewać wykorzystując te sygnały wysyłane z ciała! To też jest KOMUNIKACJA, a naszym zadaniem jest je dostrzec, odpowiednio zinterpretować, nadać sens. Jeśli będziemy prawidłowo reagować, wówczas nasz podopieczny nauczy się kilku ważnych (także w kontekście AAC) rzeczy: ja coś mogę, jestem sprawcą, mam wpływa na to, co się dzieje wokół mnie, bo KTOŚ MNIE SŁUCHA, odbiera moje sygnały, bo przecież MAM COŚ DO POWIEDZENIA. 

aac Jak zacząć2

Zapytacie teraz- jak to zrobić, żeby nasze dziecko przekazywało swoje komunikaty? Zwykle, gdy zwracamy się do naszego rozmówcy, chcemy: uzyskać informację, coś dostać, prosimy o rzecz, przysługę itp. Mówiąc ogólnie mamy jakąś potrzebę. Zwykle, gdy maluszek płacze, jakaś jego potrzeba jest niezaspokojona- jest głodny, ma mokrą pieluszkę, jest mu niewygodnie, czuje się źle, itd. Zatem bardzo ważne na początku jest odpowiadanie na potrzeby dziecka przede wszystkim w życiu codziennym- zakręcony słoik ze smakołykiem, trudne do otworzenia pudełko z zabawką stają się sytuacją, w której dziecko musi poprosić o pomoc; ochota na podwieczorek to moment zdecydowania co chcę zjeść, wypić; chęć na zabawę to wybór aktywności. Starajmy się zatem stwarzać jak najwięcej sytuacji komunikacyjnych, które pozwolą dzieciom na funkcjonalne porozumiewanie się w codziennym życiu i w realnych sytuacjach.

I to chyba tyle, jeśli idzie o takie wprowadzenie do tego, co z tą komunikacją zrobić na początek. Dużo, zabawy, obserwacji, wychwytywanie sposobów na komunikowanie różnych potrzeb, odpowiadanie na nie i nadawanie im sensu, znaczenia- to z pewnością pierwsze kroki. Co dalej? Będą kolejne wpisy. Zapraszam!

W tworzeniu posta inspirowałam się notatkami ze szkolenia z p. Aldoną Mysakowską-Adamczak

 

Photo by Matthew Sleeper on Unsplash

Photo by Andrew Seaman on Unsplash

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s